Jak grawitacja steruje naszym życiem

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×

Alchemia prowadzi dalszą drogą.

To dość zabawne ale jakby nie mogę uwolnić się od alchemii. Kiedy już przestaję o tym myśleć, kiedy zakładam, że nie będę więcej czytać o Sztuce, wtedy staje się coś, co samo przyciąga mnie do dalszej drogi. Te niezrozumiałe ciągi zdarzeń, następujących po sobie myśli, różnorakich wniosków, zasłyszanych fragmentów słów, które odblokowują jakieś wspomnienia, które potrafią natchnąć do dalszych rozważań, często owocnych, które zdarzają się zawsze w tym Doskonałym Momencie. Nagle słyszę o Saturnie, zaraz ktoś wspomina o pierścionku, odpowiadam za pomocą słów, które ostatnio przeszły mi przez głowę i, nagle bach, rozmowa schodzi na zupełnie nowy tor a przede mną otwiera się jakby nowa ścieżka. Alchemia za mną podąża. Uczę się chodzić jej ścieżką i widzę, że przemierzam drogę z coraz większą łatwością.

Autor: Każdy z nas, zajmujących się alchemią, po kilku latach studiów

Galaktyka Nebula Mgławica Ślimak

z: https://pixabay.com

Cholera. Tak wiele chciałbym napisać w tym wpisie. Myślę, że nie o wszystkim jest w stanie powiedzieć tutaj jasno. Musiałbym przy tym gestykulować, mówić z różną prędkością, podskakiwać (btw. – wiesz, że gestykulacja jest jakąś miarą dla inteligencji? Te osoby, które mówiąc ruszają rękoma więcej, postrzegamy jako mądrzejsze. btw.2 – z tą gestykulacją, to jest jeszcze jedna ciekawa sprawa. Gestykulując wyrażamy warstwę wyrazów, której nie jesteśmy w stanie powiedzieć od tak. Jak czasem bywa, że ktoś pomacha szybko ręką mówiąc o wysokiej cenie sprawia, że zaczynamy tego kogoś rozumieć lepiej. Robimy to nawet rozmawiając przez telefon. Tymi ruchami ręki pokazujemy nasze rozmieszczenie wyrazów w wewnętrznym świecie umysłu! Taka porada – jeżeli będziemy chciał kiedyś kogoś do czegoś przekonać, patrzmy na jego gestykulację. Tam, gdzie pokazuje mówiąc o kwestiach, które nas interesują, ma ważne dla siebie punkty w umyśle. Jeżeli sami zaczniemy gestykulować w analogicznym miejscu u siebie, lub najlepiej tam, gdzie gestykulował ten ktoś (wiem, że nie jest łatwo zrobić to naturalnie). W ten sposób nie tylko przemówimy do niego bardziej trafnie, ale też lepiej zrozumiemy co czuje i ma na myśli. Telepatia to naprawdę nie jest magiczna rzecz. Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj sobie (na pewno więcej, niż w tym artykule na Wikipedii) o neuronach lustrzanych. W pewnym sensie wszyscy mamy w głowach identyczne skupiska komórek, które funkcjonują w ten sam sposób). Myślę, że dzisiaj więcej uda mi się przekazać melodią tekstu, jego składnią, niż samą jego zawartością.

Żołnierze skaczący ze spadochronu nad miastem

z: j.w.

Chciałem dzisiaj (dzisiaaaaj, tiaaa. Z miesiąc temu, jak nie chybi. Muszę popracować nad tym rozleniwieniem się. Po pracy pozwalałem sobie powiedzieć, że jestem zmęczony, że wolę pograć, i artykułów brak. Przepraszam Cię) opowiedzieć o grawitacji, która po części rządzi każdym, szczególnie naszym, układem słonecznym. Pomiędzy planetami i słońcem zachodzi oddziaływanie, które pozwala wszystkim trwać w stanie równowagi (btw.3 – jakiś czas temu, gdy zafascynowała mnie kwestia grawitacji, wrzuciłem ten obrazek na fappage. Jak spojrzycie, to Jupiter jest naszym ziomkiem i chroni nas przed asteroidami, a układ słoneczny działa jak mechnizm). A wiemy, że alchemii znaczącą rolę odgrywają planety, więc dlaczego by nie opowiedzieć o tym?

Bo to nie z tej ziemi! Opowiem o czymś innym.

Pewnego razu wracałem z pracy. Jak zazwyczaj, wyszedłem znacznie później, niż przewidują godzinowe ramy. Tym razem jednak miałem chęć pojechać inną trasą. Wysiałem w miejscu, gdzie mógłbym się przesiąść. Naszła mnie myśl, by wstąpić do lubianej knajpy na jedno piwo. Byłem ciekaw, co tym razem mają na nalewakach. Po drodze, przy schodach do podziemnego zejścia, klęczała starsza kobieta, głośno lamentująca, z plastikowym pojemnikiem w dłoniach i pochylonej głowie. Zapytałem się jej dlaczego tak płacze. Nie odpowiedziała. Podarowałem jej 5 zł. Wrzucając pieniądze zobaczyłem, że pojemnik jest w kształcie czerwonego serca. Pożyczyła mi zdrowia, odpowiedziałem jej tym samym. Pomyślałem, że to jakieś ostrzeżenie od losu przed pójściem na piwo akurat dzisiaj. Wychodząc z przejścia podziemnego, prawie przy knajpie, spotkałem starszego mężczyznę z psem, siedzącego na kartonie. Poprosił mnie o pomoc. Podarowałem mu 5 zł i pożyczyłem zdrowia. Odpowiedział mi tym samym. Uznałem to za kolejny znak. Ci ludzie proszą o pieniądze być może przez alkohol. Dzisiaj nie będę go pił. Skierowałem się ku przystankowi mojego autobusu. Gdy nadjechał, wsiadło ze mną jeszcze kilka osób. Wsiadła też starsza kobieta, na którą początkowo nie zwróciłem uwagi. Po chwili po autobusie rozszedł się raban. Kierowca chciał wyprosić kobietę z autobusu, o ile ta nie przesiadłaby się na tył. Jego zdaniem jej smród przeszkadzał mu w jeździe. Nie czułem specjalnego fetoru, choć siedziałem obok. Kierowca odmówił dalszej jazdy. Powiedział, że kobieta powinna się czasem umyć. Ta odpowiedziała, że nie każdy ma w domu takie luksusy. Nie uwierzyłem. Kierowca wyszedł z autobusu, a wewnątrz jego zaczął tworzyć się swoisty obywatelski ruch oporu.

carpe diem

Wraz z grupą młodych ludzi, losową ich zbieraniną, byliśmy oburzeni niestosownym zachowaniem kierowcy. Krzyki, krzyki, krzyki, przyjeżdża policja. Opowiadamy jak kierowca potraktował starszą kobietę. Ta wysiada z autobusu, nie chcąc jechać dalej już „z takim człowiekiem, na pewno wyborcą PO (na co odpowiedziałem, że akurat nie wiemy, za jaką partią jest…)”.

Policja

W międzyczasie przyjeżdża wezwana straż miejska. Kierowca autobusu zdejmuje numery i odjeżdża, prawdopodobnie ku zajezdni (padła na niego przynajmniej jedna skarga). Gdy siedzimy na przystanku, czekając na kolejny autobus, kobieta prosi mnie o pomoc we wniesieniu zakupów – ma akurat przy sobie 3 siatki z Biedronki. Zgadzam się. Wsiadamy, gdzie kobieta wciąż ekscytuje się całą sprawą, a my, wraz z grupą młodych wciąż jadącą w tym samym kierunku uspokajamy ja, by znowu nie zostać wyproszonym za łamanie regulaminu komunikacji miejskiej (której swoją droga kobieta nie złamała, nikomu spośród nas nie pachniała intenstynie, niż ktoś, kto się 4 dni nie mył – nie fiołki, ale do przeżycia). Po ciężkiej drodze (starowince 85 letniej nie szło się łatwo), dotarliśmy do klatki schodowej. Okazało się, że mieszka na 3 piętrze w budynku bez windy. Powiedziała, że rzadko wychodzi z domu, bo nie ma sił wchodzić po schodach. Wejście zajęło nam 15 minut. Gdy otworzyła drzwi, moim oczom okazał się widok tragedii. Na 15 metrach kwadratowych, ze sraczem (pardon, ale inaczej nie powiem) bez umywalki, z małym kranikiem w ścianie, bez lodówki, kobiecina wiodła swą egzystencję. Po plastikowych pojemnikach z gotowym jedzeniem (miała tylko kuchenkę na węgiel, bez materiału opałowego, którego nie dałaby rady wnieść) biegały karaluchy. Było dla to mnie przeżycie graniczne. Trudno opisać, jak mocnym było to dla mnie przeżycie – zobaczenie, że ludzie żyją w takich warunkach. Wziąłem od niej numer i obiecałem zadzwonić.

Bałagan

Wszystko zaprowadziło mnie do tego punktu. Wyjście później z pracy. Wysiądnięcie na tym akurat przystanku. Zrezygnowanie z piwa. Zareagowanie. Spójrz na te historię biorąc pod uwagę, że mówię o niej w kontekście grawitacji. Jak (coś, co tak nazywam) Pole zaprowadziło mnie w punkt, gdzie moje stare przekonania umarły. Wychodząc z mieszkania pani Steni, pomyślałem, że wielka jest moc chaosu. W pewnym sensie czułem, że to chaos zaprowadził mnie do tego punktu. Chaos, który naturalnie pragnie zostać uporządkowany. Porządek, który domaga się swojego miejsca w świecie.

Ten artykuł zacząłem pisać, jako podcast, który zamierzałem opublikować. Kiedyś opublikuje podcast, jednak nie ten – nagrałem go w trakcie biegania i nie chcę, byś słyszał głównie moje sapanie pomiędzy spontanicznie dobieranymi słowami. Chciałem w nim powiedzieć o grawitacji wyrazów. O tym, jak czasem jedno słowo, zdanie, gest, przyciąga kolejne, jakby zupełnie spontanicznie, choć gdy się temu przyjrzeć, to zupełnie powtarzalnie i przewidywalnie. Jednak wydarzenia świata zewnętrznego (i wewnętrznego, bo było to takie przeżycie, że odsunęło na dalszy plan abstrakcyjne przemowy!) sprawiły, że zmieniłem swoje plany.

Kropla wpadająca do wody

z: https://pixabay.com

Kiedyś wyobrażałem sobie wszechświat, jako 3-wymiarową przestrzeń, która zmienia się w czasie. Potem zacząłem myśleć o nim jako o 11-wymiarowej bryle, która niczym labirynt przemieszcza się, bełta, kształtuje dynamicznie wciąż i wciąż. Zaczęło się to wszystko od dawnego snu, przedsennej wizji raczej, w której na nieskończenie czarnym tle widziałem tylko drgającą, formująca się, dynamiczną perłowo-białą kulę. Patrząc na nią we śnie widziałem przeplatające się membrany rzeczywistości, struny fizyki kwantowej. Ocknąłem się z tej wizji z takim bezdechem i zachwytem. Potem zacząłem zajmować się alchemią teoretyczną. Wiedza przyswojona za jej sprawą dała mi taką głębię myślenia! W międzyczasie wydarzyło się wiele innych rzeczy, z których czerpałem wiedzę… różna. Zacząłem rozumieć, zupełnie naturalnie, konstrukcje takie, jak 4-ty czy 5-ty wymiar (oczywiście jako teorię, nie jestem jakimś międzywymiarowym podróżnikiem w czasie, przynajmniej w stopniu nie większym, niż każdy). A teraz, rozumiejąc więcej, uważam, że wszechświat jest 1-wymiarowy. Wszystko podąża po jednej linii. Wydawać mi się może, że poruszam się w różnych kierunkach, jednak w rzeczywistości zawsze idę do przodu. Po prostu, przemierzam przestrzeń, widząc przy tym różne kolory, które interpretuje jako wymiary. Myślę, że potęga tkwi w prostocie.

Ouroboros

A, i pomóżmy Pani Steni. Może ktoś z Warszawy pozbywa się akurat sprawnej lodówki? Jest kobieta, której jest naprawdę potrzebna. O sprzątaniu i zwyczajnej, ludzkiej pomocy nie mówię. Ale możemy zacząć od lodówki. Jeżeli zechcemy, to nam się uda – wszak jesteśmy tymi, którzy mają w przyszłości wytwarzać złoto. Nie będziemy więc w stanie zdobyć lodówki? Pomyślmy o tym…

W odpowiedzi na wasze komentarze:

Smok – Nawet nie myśl, że Twoja wiedza jest nikła! Nawet nie wiesz, jak WIELKIE znaczenie mają dla mnie Twoje słowa („jak myślisz, dlaczego taki mały zasięg”) – dzięki Tobie często o tym myślę i wydaje mi się, że mogę wiedzieć, jak to zmienić. Naprawdę, nie wiesz jakie to dla mnie ważne. (I cholera, PAMIĘTAM o sam-wiesz-czym, cholera, naprawdę. Przepraszam, że musisz tyle czekać…)

Maciasu – Myślę, że każdy z nas powinien czasem zastanowić się – czy rozwiązanie jakie stosuję, jest wydajne? Czy nie jestem w stanie, za pomocą bardzo prostych kroków, choć wcale nie oczywistych, sprawić, że moja praca, moje działania staną się znacznie bardziej wydajne i będą przynosić mi większe plony, z użyciem znacznie większej siły? Fizyka zdaje się być nauką uniwersalną (jak każda inna) i okazuje się, że zasada dźwigni działa dla każdej sfery rzeczywistości. Prakseologię możemy stosować do wydajności organizacji, jak też do konstruowania robotów. Tak też jest z socjologią czy chemią – musimy tylko umieć odnaleźć punkty zaczepu między teorią a rzeczywistością. Tak przynajmniej uważam, opierając to na codziennym doświadczeniu.

Na dzisiaj to tyle.

A, nie.

Jeszcze #DajęSłowo. Mam dla was obietnice. Jeżeli się z niej nie wykażę, spuśćcie mi wpierdol w komentarzach.

  • Zrobięm by Blog Przemian wyglądał ładniej i był łatwiejszy i przyjemniejszy w odbiorze
  • Artykuły na Blogu Przemian będę publikował minimum 2 razy w miesiącu (tylko nie wiem, czy w piątki… Zobaczę jak to wyjdzie, ok?)

I jeszcze coś. Jako alchemicy, tworzymy nasz tajny kanał komunikacji. Od teraz, jeżeli piszemy coś na Facebooku, Instagramie, czy Twitterze, coś związanego z alchemią, oznaczmy to hashtagiem #SKZ (pamiętasz OCB?). W ten sposób nasze myśli nie ulegną zatraceniu, będziemy mogli dotrzeć do nich wszyscy i wspólnie gromadzić naszą wiedzę. Tylko wiesz, nie piszmy w tym ZBYT alchemicznych, dziwnych treści – hashtag #SKZ jest taki, by nie był podejrzany. Ogarnięci wiedzą o co chodzi, reszty to nie interesuje. Nie ma co robić zamieszania. To taki wstępny pomysł (jakby co, burzę mózgów uważam za otwartą). Powinno pomóc nam to wszystkim.

To także to. Dziękuję za lekturę. Do zobaczenia w tym miesiącu.

I muzyczka.

Muzyczka I

Cześć!

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×

Informacje o Jeż

Jestem studentem i pracuję.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jak grawitacja steruje naszym życiem

  1. ~Smok pisze:

    Fajny artykuł Jerzy. Za dwie piątki miałeś dobry trip. Dużo widziałeś. Ołtarzyk do pozazdroszczenia. Lodówkę spróbujemy ogarnąć :))))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>