Alchemiku, znasz język Ptaków?

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×

Czy życie musi zawsze ograniczać się do fizycznych form?

 Mam czasem wrażenie, że świat do mnie mówi. Widzę jakby fale odciskające się w rzeczach. Myślę, że do słuchu wcale nie są potrzebne uszy. W głowie kołacze mi się, że… to wszystko jest w niej. A jeżeli nie tylko ja czuję, myślę, widzę i to wszystko? Jakby za tym wszystkim ukryty był jakiś porządek, którego moje oczy nie są w stanie spenetrować od tak.

Myślałeś kiedyś o czym rozmawiają ptaki? Przefruwają z gałęzi na gałąź, grzane promieniami Słońca, wyśpiewują melodie niesione przez wiatr. Swymi skrzydłami poruszają powietrze, które jest ich domem. Trele, którymi nawołują się i upiększają świat. Możemy myśleć, że nie są dość inteligentnymi stworzeniami, by móc rozmawiać. Śpiewy ich zdają się jedynie pełnić funkcje użytkowe – ostrzeż przed nadlatującym sokołem, zachęć samiczkę do godów. Bo co innego może mieć do powiedzenia istota o takim małym mózgu? Z Ptaśka Williama Whartona (który jest ZNAKOMITĄ książką, GORĄCO polecam, gdy Ją poznaje – poezja…!) dowiadujemy się, że jest mniejszy od oka wielkości ziarnka słonecznika. Trudno wyobrazić sobie, by tak nieskomplikowany układ nerwowy był w stanie przetwarzać szczególnie złożone informacje.

Grafika przedstawiająca mózg.

Na szczęście są ludzie, którzy nie traktują świata jako oczywistości. Dzięki nim dowiadujemy się, że ptaki korzystają ze złożonej gramatyki. Okazuje się, że ich komunikaty również budowane są według takich reguł szyku zdania. Korzystając z jednego dźwięku budują różne komunikaty, umiejscawiając go w różnych miejscach frazy. Swoimi słowami sprawiają, że przylatują do nich inne ptaki ze swojego gatunku. Są więc aktami mowy, o których mówiliśmy już kiedyś. Do tego okazuje się, że śpiewie ptaków możemy określić, skąd ptak pochodzi. Ptaki z różnych rejonów śpiewają inaczej, i to nie tylko za sprawą dobierania różnych tonów. Śpiewy zależne są np. od pożywienia – samce dobrze odżywione śpiewają piosenki dłuższe, niż ich chudsi rywale, używając przy tym bardziej zróżnicowanej palety dźwięków. Wygląda na to, że pan sikorka, czy też monsieur szczygieł, mogą pozwolić sobie na dyrdymały tylko wtedy, gdy w ich otoczeniu jest dość zasobów.

Niebieskie luksusowe auto

Ludwig Wittgenstein w jednej swojej prac (raczej tych z późniejszego wieku swego, tam bowiem dopiero zajmował się kwestiami użycia języka – wcześniej mówił raczej o jego mechanice i relacji do świata. Pod koniec, o ile dobrze rozumiem, skoncentrował się raczej na tym, jak język działa – opisywał to za pomocą pojęcia gry językowej) stwierdził (parafrazując), że nawet gdyby lwy miały swój język, nie rozumielibyśmy ich.

Lew i lwica.

Prawda? To dość powszechnie w gruncie rzeczy podejście. Ale zastanówmy się nad tym jeszcze przez moment. Możemy mówić o tym, że żyjemy w świecie abstrakcyjnych reprezentacji, gdzie jako rasa swego rodzaju wyższa, jesteśmy w posiadaniu lepiej rozwiniętego aparatu poznawczego, to znaczy, że jako jedyni jesteśmy w stanie pojąć inne rzecz. Tak wiem – zdanie Wittegensteina mówiła nie do końca o tym. Chodziło mu o to, że lwy żyją w świecie tak innym od naszego, że zwyczajnie nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co chcą powiedzieć, gdy mówią „WrrrRRR!”. Ale… zobaczymy, że widzimy zapis tego komunikatu. Być może operują trochę mniejszą liczbą słów, niż my. Ale pomyślmy teraz o takim przykładzie.

Weźmy 10 słów: Parapet, Ołówek, Ocet, Szczęki, Rarytasy, Okazja, Sekundy, Cztery, Olp, o. To wszystkie słowa, jakie istnieją w języku, jaki będziemy teraz badać. Co bardzo istotne – ich znaczenia są zupełnie różne od tych, które znamy na co dzień. To jeszcze nie są słowa. Dopiero poprzez łączenie ich w grupy zaczniemy nadawać im znaczenia. A zaczniemy prawdopodobnie od tego, co będzie najłatwiejsze do opisania – naszym otoczeniu. Dlaczego jest ono najłatwiejsze? Załóżmy, że nie wiesz jak za pomocą połączenia 1 z tych 10 słów stworzyć określenia jakiegoś zdarzenia. Co robisz w związku z tym? Używasz reki, tupiesz, patrzysz się w kierunku – masz zestaw dodatkowych komunikatów, które wzbogacają Twój przekaz. A spróbujemy teraz opowiedzieć, korzystając z tych słów, co to np. znaczy miłość. Nie wiem jak wy, ale ja w takim przypadku mógłbym mieć pewien problem, by mówić o niej zupełnie swobodnie.

Chyba, że…

Pisklęta wołające matkę

Nie mówiłbym o niej. Nazwijmy, że tańczyłbym ją. Po prostu wyrażał swoim byciem. Bez cienia kłamstwa. Tego przecież uczymy się w alchemii – nie mów! Rób tylko to, co trzeba. Postępuj dokładnie tak, jak czujesz. Wtedy ptak nie musi mówić swojej partnerce, że ja kocha – on po prostu ją kocha. Ptaki z różnych lokalizacji znają różną liczbę sylab. Są nimi w stanie powiedzieć coś tak, jak my słowami. Jednak… być może świadome są też tego, że te ich sylaby działają dokładnie tak samo, jak one – po prostu swoją obecnością. W tym momencie ich słowa po prostu nie mają znaczenia, bo same są nim. Ptak śpiewa, bo śpiewa. Stań kiedyś w lesie i daj ptakom śpiewać. Spróbuj zaśpiewać z nimi. Trylaj, twitaj, huknij, stuknij, stwórz z nimi melodię. Zobaczysz, że rozumiesz część. Ptaki śpiewają rytm. Nie rozumieją Twoich słów (przynajmniej tak się wydaje), lecz odpowiadają na Twoją melodię. To bardzo ładne. Wydaje mi się, że ptaki też to lubią. Ciekawią je niezwykli ludzie. O czym mówią jeszcze? Ptaki mówią o ptakach. Ich świat jest ptasim światem. Mówią o tym, co dotyczy ptaków, czyli mówią o sobie samych. Mówią o tym, że gdzieś znalazły jedzenie. Opowiadają o swoich przygodach – wszak wszystkie ptaki będą mówiły o lataniu, więc choć część z historii pozostanie nie do końca zrozumiała dla innych gatunków, wszystkie usłyszą w niej coś, co same już znają. W śpiewie tego ptaka odbija się świat. I nie jest to głupia, metafizyczna paralela. Jego śpiew jest falą. Rozchodzi się po przestrzeni. Z tej przestrzeni nadchodzą fale. Te fale zniekształcają jego falę, która następnie zniekształca je, szykując do dalszych zniekształceń całego układu. #SKZ.

Kwiat

Alchemiczny język ptaków. Nazywano go także zielonym językiem. Nie znam jeszcze takich lektur, jednak zdaje mi się, że to nad jedną z jego wielu zastosowań metod pracował, gdy przygotowywał publikację nt. języka Enochiańskiego. Język aniołów. Ale znowu, nie brnijmy w ontologiczne drwiny, które mają zakrywać naszą niewiedzę. Anioł też jest pewnym pojęciem. Nie jest tak, że desygnata dla pojęcia anioł istnieje tylko w abstrakcyjnym świecie. Dlaczego tak mówię? To bardzo proste. Wyobraźmy sobie kogoś, kto wymyśla nazwę anioł, gdy po raz pierwszy zobaczył to coś. Zauważmy, że nie jest tak, że wskazał on w tym momencie -nic-. Jego wzrok skierowany był w jakąś stronę. Coś wcześniej mówił. Jakoś się zachowywał. Żeby była jasność – czegoś doświadczał. I tutaj jest cały pies pogrzebany. Bo dla doświadczającego, doświadczany gestalt jest zawsze w pełni realny. Dotknął jego drzwi umysłu. Nie musiał dotknąć jego ciała. Mógł tylko poruszyć jego rozum. Mógł nawet być czymś jeszcze cichszym, drgnięciem fali oceanu na inne planecie. Ta rzecz była dla niego realna. Wyłowił ze świata coś, co było w nim zakryte. Wypowiedział to, zakrywając to coś mową, jednak wciąż wypowiadając to w pełni sobą. Bo wszak nie jesteśmy głupsi, niż ptaki – skoro one to potrafią, to chyba z pewnością my jesteśmy w stanie to zrobić!

I tego właśnie, jako alchemicy, powinniśmy chcieć. Musimy nauczyć się obserwować Wszystko. Jest tylko jedna rzecz i w niej wszystko Wszystko się odbija. Wszystko jest nami, ale my nie jesteśmy wszystkim. W nim rozchodzą się fale. One mogą przybierać tyle stanów skupienia – mogą przechodzić przez różne ośrodki. Wytęż wzrok i zobacz Falę w świecie. Ona jest wszędzie. Nie ma rzeczy, która nie jest zbudowana z 10 wymiarowej tkanki. Mamy wszędzie wokół siebie bryłę tak wielowymiarową, że możemy zobaczyć w niej wszystko. Jest różowo-fioletowa, cicha pokręcona.

Liczby.

Po prostu. Ptakom nie przysłania tej bryły paradygmat. Ta brała po prostu jest przed oczyma i mają ją. Tam jest ich język, My zapomnieliśmy o tym ukrytym porządku. Przed oczyma mamy często tylko ten w pełni jawny. Całe szczęście, sami możemy modelować swój mózg. To my decydujemy co się w tym świecie wydarza. Lęk przed zewnętrznymi wydarzeniami jest w rzeczywistości wewnętrznym lękiem przed jakąś swoją cechą. Czy w drodze do dobrego Kamienia Filozoficznego nie stopuje nas czasem lęk przed przemożnym bogactwem?

Odnosząc się do waszych kwestii:

S – Całe szczęście, przemiana się zatrzymuje. Jeżeli chcemy, mamy czas, by zebrać siły.

A* – Tak niesamowita to chwila, gdy przed naszym wzrokiem pokazuje się coś, co było tam zawsze, a co okoliczności mogły powić do życia. To ciekawe, jak filozoficzne kwestie rozumiemy często po czasie. Cieszę się z Twojej edukacji!

K – To My, Ludzie, Wszyscy, ładujemy świat energią. Jeżeli świat jej nie ma, to jest jej brak po prostu nam. To my jesteśmy w centrum – dlatego tak trudno nam często złapać perspektywę!

Dziękuję wam bardzo za lekturę kolejnego artykuły Blogu Przemian. Mam nadzieję, że będzie pomocny nam wszystkim.

Dzisiejszy wpis jest trochę krótszy, niż inne (o średnio 100 słów), ale za to daję wam teraz muzykę, którą bardzo lubię i która niesie dla mnie bardzo ważny ładunek emocjonalny!

Do zobaczenia!

0 Flares Facebook 0 0 Flares ×

Informacje o Jeż

Jestem studentem i pracuję.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>